Opinia niepotwierdzona zakupem
Są takie książki, które bierzesz do ręki z czystej ciekawości, prawda? Bo tytuł brzmi trochę tajemniczo, trochę intrygująco? I właśnie tak było u mnie przy tym tytule „Kto zabije Georgię Morgan?” autorstwa Aleksandry Maciejowskiej, wydanej przez Wydawnictwo Mięta. Już sam tytuł brzmi jak zapowiedź kłopotów. No bo kto normalny zaczyna historię od pytania o czyjeś morderstwo? A jednak ta książka nie jest ponurym kryminałem. (Będę spojlerować, bo naprawdę nie potrafię skrócić tej recenzji do minimum. :D )Owszem, ktoś chce kogoś zabić, owszem, pojawiają się groźby i dziwne wiadomości, ale oprócz tego jest tu mnóstwo humoru, przygody i bohaterowie, których naprawdę łatwo polubić.
Cała historia przenosi nas do Londyn lat dwudziestych. I już samo to robi klimat. Eleganckie przyjęcia, piękne suknie, powozy i pierwsze samochody na ulicach, a gdzieś między tym wszystkim mgła, wąskie uliczki i tajemnice. To taki świat, który aż prosi się o dobrą historię z zagadką. W samym środku tego wszystkiego jest Georgia Morgan. Dziewczyna, która… no cóż, powinna właśnie cieszyć się przygotowaniami do ślubu. Problem w tym, że jej życie nagle zaczyna przypominać raczej kryminał niż romantyczną historię. Ktoś zaczyna wysyłać jej pogróżki, i to nie byle jakie.
Te wiadomości są inspirowane starymi baśniami Braci Grimm. Tylko że nie chodzi tu o te słodkie, disneyowskie wersje. Raczej o te dawne, mroczne historie, w których bohaterowie naprawdę mogli skończyć bardzo źle. I właśnie wtedy zaczyna robić się trochę niepokojąco. Bo jeśli ktoś bawi się w odtwarzanie takich historii… to chyba nie planuje szczęśliwego zakończenia.
Na scenę wchodzi też Paddy. Pomocnik detektywa, który dostaje zadanie pilnowania Georgii. I można powiedzieć jedno trafił na naprawdę trudną robotę. Georgia zdecydowanie nie jest osobą, która potrafi siedzieć spokojnie i czekać, aż ktoś ją uratuje. Ona woli sama sprawdzić, co się dzieje. Nawet jeśli oznacza to pakowanie się prosto w kolejne kłopoty, i tu zaczyna się jedna z najlepszych rzeczy w tej książce, ale więcej to zostawiam dla was. Ta dwójka ciągle się przekomarza. Jedno próbuje nad wszystkim panować, to drugie robi dokładnie odwrotnie niż powinno. Razem pakują się w sytuację, które momentami są niebezpieczne, a momentami po prostu absurdalnie zabawne.
Najbardziej podobało mi się to, że historia cały czas idzie do przodu. Nie ma tu długich przestojów. Bohaterowie odkrywają kolejne tropy, poznają nowe osoby, a wy zaczynacie zastanawiać się, kto właściwie stoi za całą tą dziwną grą. Bo podejrzanych jest całkiem sporo i w pewnym momencie naprawdę trudno zgadnąć, komu można ufać.
Według mnie dużym plusem jest też klimat całej opowieści. Londyn z lat dwudziestych jest tutaj bardzo wyraźny. Czytając, łatwo wyobrazić sobie zatłoczone ulice, eleganckie salony i te ciemniejsze miejsca miasta, gdzie lepiej nie chodzić samotnie po zmroku. To dodaje historii takiego lekko filmowego charakteru, bo wyobraźcie sobie stoisz w ciasnej, ciemnej uliczce, cisza wkoło i nagle słychać np. czyjeś kroki? Albo mgła i nie widać nikogo przed tobą, jak i za, aż nagle ujawnia się jakaś sylwetka? Nawet teraz mam ciarki na rękach :p
Georgia to bohaterka, którą według mnie naprawdę łatwo polubić. Jest uparta, ciekawska i momentami zupełnie nieostrożna. Czasem powie coś, zanim pomyśli, czasem zrobi coś kompletnie szalonego. Ale dzięki temu jest bardzo prawdziwa. Nie jest idealną bohaterką z obrazka. Paddy z kolei to taki bohater, który niby marudzi i narzeka, ale w gruncie rzeczy widać, że bardzo mu zależy, żeby Georgia wyszła z tej historii cało. I gdzieś między tymi wszystkimi kłótniami i docinkami zaczyna pojawiać się coś więcej niż tylko współpraca.
Największe pytanie przez całą książkę pozostaje jednak to samo: kto naprawdę chce zabić Georgię Morgan? Kiedy w końcu poznajemy odpowiedź, okazuje się, że nie wszystko jest takie proste, jak mogło się wydawać na początku.
2026-03-05Book_, Kołobrzeg